Wychodzi baca przed chałupę, przeciąga się i wola: - Jaki piękny
dzionek! A echo z przyzwyczajenia: - ... Mać, mać, mać...!
Siedzi baca nad przepaścią i liczy: - 127, 127, 127, ... Przechodzi
turysta i pyta: - Co robisz baco? Baca zrzuca go w przepaść i liczy: -
128, 128, 128, ...
Nad Morskim Okiem siedzi stary baca. Przechodzący turyści pozdrawiają go i
pytają: - Co tu robicie? - Łowię pstrągi. - Przecież nie macie
wędki! - Pstrągi łowi się na lusterko. - W jaki sposób?! - To moja
tajemnica. Ale jeśli dostanę flaszkę, to ją wam zdradzę. Turyści wrócili do
schroniska, kupili butelkę wódki i zanieśli ją bacy. On tłumaczy: - Wkładam
lusterko do wody, a kiedy pstrąg podpływa i zaczyna się przeglądać to ja go
kamieniem i już jest mój... - Ciekawe... A ile już tych pstrągów
złowiliście? - Jeszcze ani jednego, ale mam z pięć flaszek dziennie...
- Staro, obróciłabyś się ku mnie! - Kces mnie, mój chłopecku?! - Nie,
ino puscos bąki...
Baca rozmawia z turystą: - Zabiłem wczoraj 10 ćmów - mówi baca. - ciem
- poprawia turysta. - A kapciem.
Baca rozwodzi się z Gaździną. Odbywa się rozprawa w sądzie. Sędzia pyta się
Gazdy: - Powiedzcie, Gazdo, dlaczego chcecie się rozwieść z tą Gaździną,
przecież żyjecie razem już 20 lat, w czym wam ona zawiniła? Gazda na to
odpowiada: - A bo Panie sędzio, ona mi seksualnie nie odpowiada! Na to w
końcu sali podnosi się ze swojego miejsca juhas i woła: - Głupoty, Gazdo,
gadacie! Całej wsi odpowiada, a wam nie?!
Turysta pyta się górala: - Baco czemu ciągniecie ten łańcuch? - A co,
mam go pchać?!
Siedzi Baca na drzewie i piłuje gałąź na której siedzi, przechodzi
turysta: - Baco spadniecie! - Ni, nie spadnę! - Spadniecie! -
Ni! - No mówię wam, że spadniecie! - Eeee, ni spadnę! Nie przekonawszy
bacy Turysta poszedł dalej. Baca piłował, piłował aż spadł. Pozbierawszy się
popatrzy za znikającym w oddali turystą i zdziwiony rzekł: - Prorok jaki, czy
co?
Siedzi baca na drzewie i śpiewa. Przechodzi turysta. - Baco, spadniecie,
na drzewie się nie śpiewa. - Nie spadnę. Za godzinę wraca turysta, patrzy,
a pod drzewem leży baca. - A mówiłem wam, baco - nie śpiewa się na
drzewie. - Śpiwo się, śpiwo, ino się nie tańcy.
Turysta do bacy: - Ile kosztuje ten pies?? - Sto milionów. - Przecież
nikt go nie kupi. Po pewnym czasie turysta do bacy: - Sprzedaliście
psa?? - Tak. Za dwa koty po 50 milionów...
- Baco, co robicie? - Uwozom! - Na co? - Cobyk nie spod!
Na ostry dyżur przywożą górala ciężko pobitego, a ten na noszach zwija się ze
śmiechu. Lekarz pyta: - I z czego się pan tak śmieje? Szczęka złamana, cztery
żebra też, oko wybite? Góral na to: - Ja to nic, ale Jontek ma dzisiaj noc
poślubną, a ja mam jego jaja w kieszeni!
Baca był świadkiem wypadku samochodowego. Przesłuchuje go policjant: -
Baco jak to było? Na to baca: - Panocku widzicie to drzewo? -
Widzę. - A oni nie widzieli...
Zapisywał się góral do Partii. Pytają go: - Był pan kiedyś w jakiejś bandzie
? - Nie, przysięgom, to pierwszy roz!
Baco, czy można tu gdzieś kupić części zamienne do samochodu? - Zaraz za
wioską jest ostry zakręt nad urwiskiem, a części leżą na dole...
Przychodzi turysta do bacy i pyta: - Baco, macie jakiś pokój do
wynajęcia? - Mom. - Za ile? - Dwiście. - Baco! Za tyle? To bardzo
drogo! - Panocku ale tu jest piknie. - No dobra baco, ale musi tu być
spokój i żadnych dzieci. - Tu nimo żadnych dzieci. Turysta idzie spać.
Rano o godz. 5 - rumor, wrzask, z poddasza wypada czereda dzieci. Wrzeszczą,
wywracają meble. Turysta zwleka się z wyra i zaspanym głosem mówi do bacy: -
Baco, tu nie miało być żadnych dzieci! - Dzieci? To są sk****syny nie dzieci!
Jedzie gazda z gaździną furmanką. Nagle niebo się zachmurzyło, rozszalała się
burza. Znienacka 20 metrów przed furmanką uderzył piorun. A gazda patrzy w
niebo, palec podnosi i mówi: - Nooooooo... Jada dalej. Po chwili następny
piorun uderzył 5 metrów za furmanką. Gazda znów podnosi palec i mówi: -
Noooooooooooooo... Znowu jadą dalej. Nagle kolejny piorun uderza w gaździnę
jadącą na furmance, a gazda zadowolony: - No!!!
Pyta juhas bacy: Baco, jak to jest, że Ziemia się kręci? Baca: Widzis
Jądruś, Ziemia, jest to taka kula okrągła, no i się krynci. Juhas: Baco, ja
wiem, że Ziemia jest to taka kula okrągła, ale dlaczego ona się kręci? Baca:
Widzis Jądruś, Ziemia jest to taka kula okągła, no i ma w środku taką ośkę, no i
na tej ośce się krynci. Juhas: Baco, ja wiem, że Ziemia, to jest taka kula
okrągła, ma w środku ośkę, no i na tej ośce się kręci, ale jak to jest, że ona
się kręci? Baca: Widzis Jądruś, Ziemia, jest to taka kula okrągła, ma w
środku ośkę, a na końcach tej ośki są takie cypecki, no i w tych cypeckach ona
się krynci. Juhas: Baco, ja wiem, że Ziemia, to jest taka kula okrągła, ma w
środku ośkę, a na tej ośce cypecki, ale jak to jest, że ona się kręci? Baca:
Jądruś, cosik mi sie widzi, ze ty chces w morde dostoć...
Idzie turysta po szlaku i nagle słyszy: - Ło Jezuuu!!! Jezu, Jezu,
Jezusicku!!!! Biegnie, patrzy a tu baca siedzi na pieńku, obok wbita
siekiera: - Ło Jezu, Jezu, Jezu! Turysta: - Baco! Baco co wam się
stało?! Baca: - Mnie? Nic. Ło Jezuuuu!!! Jezu, Jezu,
Jezu!!! Turysta: - A może komuś w waszej rodzinie? Baca: - Mojej?
Ni. Ło Jezu, Jezu, Jezu, Jezusicku!!! Turysta: - No to co tak
lamentujecie? Baca: - Ło Jezu, jak mi się robić nie chce!
Baca kocha się z Gaździną, nagle Gaździna mówi: - Baco gniewam się! - A
za co się gniewacie? - Nie ja się gniewam, tylko wam się gnie...
Siedzi baca przed chatką. Przed bacą kloc drewna i kupka wiórków. Przechodzi
turystai pyta: - Baco! Co tam strugacie? - Ano, cółenko sobie
strugom. Turysta poszedł. Następnego dnia rano przechodzi tamtędy i widzi
bacę. Baca siedzi przed klockiem drewna i go struga. Przed bacą górka wiórów.
Turysta pyta: - Baco! Co tam strugacie? - Ano, stylisko do łopaty sobie
strugom. Następnego dnia: Baca siedzi przed chatką, w rękach trzyma
drewienko, przed nim kupa wiórów. Ten sam turysta pyta: - Baco! Co teraz
strugacie? - Jak nic nie spiepse, to wykałacke...
|